Cukrowy detoks, czyli dlaczego Twój "zdrowy" soczek owocowy tuczy
Dziś o wielkim oszustwie, które serwują nam od lat dietetycy starej daty, których w tym kraju jest 90 proc., producenci żywności i... urocze, wegańskie knajpki. Porozmawiamy o owocach. A raczej o tym, dlaczego ta „witaminowa bomba” to w rzeczywistości bomba zegarowa dla Twojego metabolizmu.
Wielkie owocowe kłamstwo
Przez lata wmawiano nam, że owoce to samo zdrowie. „Jedz pięć porcji owoców i warzyw dziennie!” – krzyczały nagłówki. No to jedliśmy. A potem dziwiliśmy się, dlaczego waga ani drgnie, a oponka na brzuchu rośnie w siłę.
Prawda jest brutalna: współczesne owoce mają niewiele wspólnego z tym, co jedli nasi przodkowie. Zostały genetycznie zmodyfikowane i wyhodowane tak, aby były gigantyczne, maksymalnie słodkie i pozbawione uciążliwych pestek czy grubych skórek. Dzisiejsze jabłko czy banan to po prostu naturalnie zapakowane cukierki. To czysta fruktoza i glukoza.
Myślisz, że szklanka świeżo wyciskanego soku pomarańczowego o poranku to idealny początek dnia? Gratulacje, właśnie zafundowałeś sobie dawkę cukru porównywalną z puszką coli. Wyciskając sok, wyrzucasz to, co w owocu najlepsze – błonnik, który spowalnia wchłanianie cukru. Zostaje sam płynny ulep. Twój organizm nie widzi różnicy między sokiem z ekologicznych pomarańczy a wodą z cukrem. Dla Twojej wątroby to dokładnie to samo paliwo do produkcji tłuszczu.
Karuzela insulinowa i dramat w wege knajpie
Co dzieje się po wypiciu takiego soku lub zjedzeniu miski owoców? Poziom glukozy we krwi szybuje w kosmos. Przerażona trzustka wyrzuca gigantyczne ilości insuliny, żeby ten cukier gdzieś upchnąć (najchętniej w komórkach tłuszczowych na brzuchu). Chwilę później poziom cukru drastycznie spada. Efekt? Trzęsą Ci się ręce, boli Cię głowa, a niektórzy po tych "zdrowych soczkach" trafiają na SOR z tak wysokim ciśnieniem, że ciśnieniomierz pęka od skali, dostają zapaści, a lekarz nie znajdując powodu, rozkłada ręce i wypisuje Cię ze szpitala z wpisem do karty szpitalnej "nadciśnienie samoistne" (u mnie tak było).
I tu dochodzimy do mojego ulubionego obrazka. Rozejrzyjcie się czasem po tych modnych, wegańskich restauracjach. Pełno tam puszystych dziewczyn w lnianych ubraniach, które z namaszczeniem sączą zielone koktajle i wsuwają desery słodzone syropem z agawy (który ma więcej fruktozy niż wysokofruktozowy syrop kukurydziany!). Siedzą tam, obwieszone torbami z eko-bawełny, i bez przerwy rozmawiają o jedzeniu. Co zjedzą na obiad? Gdzie kupią bezglutenowe ciasto? Co upieką wieczorem? I to nie jest pasja do gotowania. To jest permanentny, biologiczny głód wywołany insulinoopornością, ich mózgi są uzależnione od jedzenia i dlatego muszą o tym mówić. Ich organizmy, mimo nadwagi, krzyczą o energię, bo cukier zablokował im dostęp do własnego tłuszczu. Te dziewczyny myślą w kółko o żarciu, bo są niewolnicami własnej trzustki. Żyją od miski owoców do wegańskiego batona, stale głodne, stale zmęczone i – powiedzmy to dosadnie – coraz grubsze, mimo „czystej” diety. Z insulinoopornością nie wygrasz siłą woli. Doprowadzi Cię ona prosto do stanu przedcukrzycowego, stłuszczenia wątroby i permanentnego frustrującego braku efektów na wadze.A potem co? Ozempic do końca życia przeplatany z metforminą, czy operacyjne zmniejszenie żołądka?
Wyzwolenie!!!
A teraz spójrzmy na drugą stronę barykady. Możecie spojrzeć na mnie.
Jestem na keto i stosuję OMAD (One Meal A Day), czyli jem tylko jeden, porządny posiłek dziennie w dwugodzinnym oknie. Szaleństwo? Dla kogoś na diecie wysokowęglowodanowej – owszem, samobójstwo. Dla mnie i ludzi na keto – absolutna wolność. Poza tym, że pozbyłam się miażdżycy, stanu przedcukrzycowego, RZS, IBS, wrzodów na żołądku, a ponadto depresji i zespołu stresu pourazowego. Mało? To jest rewolucja zdrowotna. Ale dziś mówimy o wadze, więc poszło mi 11 kilo w dwa miesiące, nadwagi nabawiłam się w ciężkiej depresji i zaniedbaniu się, zajadałam smutek - i to mówi za siebie.
Jedzenie przestało mną rządzić. Nie planuję dnia wokół pudełek z przekąskami. Nie dostaję ataków paniki, gdy nie zjem nic przez pięć godzin. Jestem ciągle syta. Zaczynam jeść ok. 12.00 i kończę o 14.00, jem ile chcę bardzo smaczne i zdrowe posiłki, jem także dozwolone na keto owoce i zagryzam orzechami, keto-desery, w tym przepyszny sernik.. Moje ciało, zamiast domagać się kolejnej dawki fruktozy, po prostu spokojnie spala własny tłuszcz jako paliwo. Moja energia jest stabilna od rana do wieczora. Nie mam zjazdów, nie mam mgły mózgowej, nie mam ochoty na słodkie, nie podnosi mi się z byle powodów ciśnienie, nie biorę na nie leków, które brałam przez 5 lat, patrzę na życie z optymizmem i dystansem, nic mnie nie boli i zmieściłam się w gacie sprzed wielu lat, leżące w szafie "na schudnięcie", też takie ciuchy macie, tylko, że ja się w końcu doczekałam, aby je nosić.
A efekty wizualne? Schudłam tak bardzo, że znajomi nie poznają mnie na ulicy. I wiecie co? W tej sytuacji to najlepszy możliwy komplement! Zamiast grzecznościowego „o, schudłaś trochę”, widzę w ich oczach szok i niedowierzanie, odmłodziło mnie to o 10 lat, a uwierzcie, już wcześniej nikt mi nie dawał tyle lat ile mam.
Keto całkowicie zmienia psychiczny stosunek do jedzenia. Przestajesz być emocjonalnym zakładnikiem lodówki. Jedzenie staje się paliwem, genialnym i smacznym, ale tylko paliwem. Można siedzieć w restauracji pełnej zapachów i nie czuć ssania w żołądku. Można żyć, pracować i bawić się, nie myśląc co 15 minut o przekąsce. No i jedząc jeden posiłek dziennie baaaaardzo oszczędzasz i możesz tę kasę wydać na jakiś fajny ciuszek.
Więc jeśli następnym razem ktoś zaproponuje Wam „zdrowy, domowy sok jabłkowy” na redukcji, podziękujcie grzecznie. Wybierzcie steka z masłem, jajka na boczku albo awokado, albo kubek jogurtu greckiego z garścią jeżyn lub malin. Wasza trzustka podziękuje Wam świętym spokojem, a waga w końcu ruszy w dół. Na pohybel fruktozie!
Tego bloga robię z potrzeby serca i dzielenia się z Wami wiedzą, przepisami i własnymi doświadczeniami. Dla zdrowia. Zajmuje mi to jednak sporo czasu i pracy, więc będzie mi bardzo miło, jeśli ten wysiłek wesprzecie stawiając mi kawę. Bardzo dziękuję 🙂❤️☕
https://buycoffee.to/iza-dorota

Komentarze
Prześlij komentarz